Strona Główna · Artykuły · Linki · Download Maj 25 2018 13:04:07
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Nowe krótki rys historyczny
Galeria
Historia
O nas
Statut OSP Nowe
Jak zostać druhem OSP
OSP Rychława
OSP Mały Komorsk
ZOSP przy PFM "Klose"
Zarząd Miejsko-Gminny ZOSP RP w Nowem
1 procent dla naszej OSP
Szukaj
Linki
Download
Mapa Gminy Nowe lokalizacja jednostek OSP
Kontakt
 
REKLAMA
 
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 103
Najnowszy Użytkownik: Marekgok
 
Partnerzy
 
Historia OSP w Nowem
Historia straży pożarnej w Nowem. - Nasze początki do 1927 roku.
Od zawsze w dziejach miast prawdziwą plagą ich rozwoju były pożary.Na Pomorzu żywiołom w różnym czasie, w różny sposób starano się zaradzić. Najwcześniej powstawały przepisy prawne wydawane przez władze miejskie w formie ustnej lub pisemnej, próbujące tworzyć zalążki samoobrony mieszkańców. Oczywiście wiedza ówczesna nie znała takiej dziedziny, jak organizacja ochrony przeciwpożarowej i taktyka walki z pożarem. W tamtych czasach nie było ku temu żadnych warunków, wymienić chociażby należy brak sprawnego wydajnego sprzętu. Tworzone w wielu miastach związki czy grupy przeznaczone do walki z pożarem, chociaż mało sprawne, trzeba uznać za dające wzór do tworzenia na ich bazie i doświadczeniu przyszłych Straży Pożarnych. W Nowem gęsta zabudowa w obrębie murów miejskich, powodowała stałe zagrożenie pożarowe. Wydane przez Radę Miejską Nowego pierwsze przepisy przeciwpożarowe ukazały się w 1599 roku. Zakazywały one suszenia za piecem garbnika. Mieszczanin podlegający karze po raz drugi za nie przestrzeganie owego przepisu, musiał dostarczyć miastu na swój koszt 6 fur kamieni. Zniszczenia wojenne 1628 roku spowodowane szwedzką agresją na Pomorze, spowodowały zapewne powołanie przez władze miejskie w 1634 roku, oddziału straży pożarnej, składającego się z 6 mieszczan, zwanych „panami ognia”. Były to osoby wyszkolone na rozkaz władzy miejskiej, mające egzekwować przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych w Nowem. Ich zadania regulowały szczegółowe przepisy rozpracowane zarządzeniem z tego samego roku. W XVII wieku mieszczanie zobligowani byli do posiadania dwóch wiader skórzanych służących jedynie do gaszenia ognia. Zarządzenia dalsze zezwalały na przechowywanie na strychach i w zabudowaniach gospodarczych mieszczących się w granicach miasta jedynie najniezbędniejszych przedmiotów, zapasów słomy i siana. (zarządzenie z 1654 roku). W 1656 roku, podczas tzw. „Potopu” Szwedzi ponownie podpalili Nowe, grabiąc i mordując wielu jego mieszkańców. Łuny pożarów biły nad miastem przez kilka dni. Spłonęła wówczas większa część miasta, a poważnych uszkodzeń doznał kościół Bernardynów i budynki klasztorne. Pewna poprawa w zakresie bezpieczeństwa przeciwpożarowego nastąpiła w XVIII i XIX wieku, kiedy to w miejsce budynków drewnianych zaczęto powszechniej stawiać obiekty z kamienia lub cegły. Wiek XVIII przyniósł w dziedzinie walki z pożarami zdecydowaną ingerencję władz centralnych. Chodzi tu o wydawanie aktów normatywnych przez marszałków wielkich koronnych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo króla i jego poddanych w miejscu jego pobytu. W 1764 roku uchwała sejmowa wprowadziła na obszarze całej Rzeczypospolitej zakaz urządzania składów wódek i olejów w domach drewnianych. Mimo to zasada brania udziału przez większość mieszczan w gaszeniu ognia nie uległa zmianie. Rozszerzano jednak stopniowo zakres środków prewencyjnych, ale obrona czynna oparta na powszechnym udziale ludności nieprzeszkolonej i nieprzygotowanej do takich działań była mało skuteczna. Rozbiory Polski zahamowały rozwój państwa. Wstrzymany też został proces reformowania ochrony przeciwpożarowej, która po upadku Rzeczpospolitej kształtowała się odmiennie w zależności od systemów i zezwolenia władz zaborczych.
Pod panowaniem pruskim - nasze początki
W zaborze pruskim, w jakim znalazło się Nowe od 1772 roku, ustawy i przepisy administracyjne wprowadzały powszechną i zorganizowaną pomoc na wypadek pożaru. Obowiązek pomocy regulowały przepisy policyjne. W Nowem w 1773 roku wydano zarządzenie na mocy którego, kominy należało czyścić systematycznie, a suszenie lnu za kominem, karano aresztem do trzech dni. W przeciągu XIX wieku w małych miasteczkach i w większych wsiach zaczęły powstawać ochotnicze lub przymusowe oddziały straży pożarnej. W zaborze pruskim polskie organizacje społeczne miały utrudnioną działalność. Władze oraz miejscowa ludność niemiecka starały się początkowo nie dopuszczać do pełnienia różnych funkcji w strażach Polakom. Konieczność powołania straży pożarnej w Nowem była zapewne stale obecna w myśleniu lokalnego środowiska. Pamiętano o pożarze z 12 lipca 1812 roku w wyniku, którego omal nie spłonęła miejscowa fara. Z nieznanych przyczyn od pożaru, który wybuchł w zakrystii, zapalił się wówczas, stojący po prawej stronie ołtarza głównego, mniejszy ołtarz św. Mateusza, który doszczętnie spłonął. Tylko szybka akcja zainicjowana przez nowskiego mieszczanina i kupca Augusta Klaasa, pozwoliła uchronić świątynię od większego nieszczęścia. W 1840 roku piorun uderzył w drewnianą wieżyczkę kościoła bernardyńskiego, jednak główny impet przyjęła wieża główna murowana, tak, że na szczęście nie wyrządził on większych szkód zakonnemu kościołowi. Te przypadki musiały mobilizować lokalną społeczność do działań w celu zorganizowania jednostki straży pożarnej. W roku 1850 władze pruskie wydały dyrektywy policyjne, w których regulowały przepisy przeciwpożarowe mające obowiązywać na obszarze Królestwa Pruskiego. Obowiązek pomocy pożarowej uwarunkowany był od potrzeb i możliwości poszczególnych gmin. Pożarnictwo w dużych miastach zorganizowane było dobrze. Miasta takie jak Gdańsk i Elbląg posiadały już straż zawodową, utrzymywaną na koszt lokalnych samorządów. Od 1850 roku tam gdzie nie było jeszcze straży ochotniczych, obowiązek ochrony przeciwpożarowej spoczywał na gminach i jej mieszkańcach. Dekrety pruskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z dnia 11 marca 1850 roku i z dnia 28 grudnia 1898 roku precyzowały organizowanie ochotniczych straży ogniowych i upoważniały je do podporządkowania sobie przymusowych straży w akcjach. Na mocy dekretów gminom nie wolno było zwalniać obywateli od niesienia pomocy ręcznej przy pożarze, bez porozumienia się ze strażą. Obowiązek ten obejmował mężczyzn w wieku od 16 do 60 roku życia. Ludzie ci mieli być wykorzystywani przez straże ochotnicze do prostych prac wokół pożaru, takich jak: donoszenie wody, tworzenie „łańcucha wodnego”, pompowanie dźwigniami sikawki, czynienie przecinki dojazdowej itp. Nazwa „Ochotnicza Straż Pożarna” nie oznaczała, że straż i jej członkowie mogła tylko zależnie od dobrej woli walczyć z pożarami, a była ona jedynie wyrazem określonego składu straży. W ramach obowiązku walki z pożarami gminy zobowiązane były utrzymywać sikawki i inny sprzęt pożarniczy obsługiwany przez członków gminy. Obowiązek dostarczenia zaprzęgów ciążył na wszystkich posiadaczach koni, z wyjątkiem koni wojskowych i służbowych oraz należących do osób duchownych i lekarzy. Kolejność tego rodzaju świadczeń wyznaczał magistrat miasta, lub naczelnik gminy. Naczelników straży oraz ich zastępców mianował zarząd gminy, a zatwierdzał miejscowy urząd policji. Osobom uchylającym się od obowiązku służby pożarniczej groziły grzywny pieniężne, a nawet kary więzienia. W drugiej połowie XIX wieku straże stanowiły jedyne organizacje, w których legalnie mogła się zrzeszać ludność polska. Spełniały, zatem ogromną rolę, przyczyniając się do kultywowania polskiej tradycji i języka. Częstotliwość pożarów i wielkie straty nimi powodowane zmuszały gminy i magistraty do doskonalenia obrony przed pożarami. Wyrazem postępu w tej dziedzinie były nieliczne pojawiające się ochotnicze straże ogniowe, jako zupełnie nowy twór, który stał się pierwowzorem dla dzisiejszych OSP. W oparciu o statut wydany w 1849 roku powołano Gniewskie Towarzystwo Przeciwpożarowe i Ratownicze, najstarszą Ochotniczą Straż Pożarną na Pomorzu Gdańskim i w całych Prusach Zachodnich. W roku 1859 w Gdańsku powstaje Zawodowa Straż Pożarna. W styczniu 1862 roku powstaje OSP w Starogardzie Gdańskim, Brodnicy i Toruniu, a w 1866 roku w Chojnicach. W 1872 roku z inicjatywy rzemieślników nowskiego Cechu, pod przewodnictwem Niemca p. Scharerra powstaje w Nowem „Towarzystwo Przeciwpożarowe”, mające na celu zbiórkę środków i wyposażenia do prowadzenia działań gaśniczych. Magistrat miasta z powodu braku wolnych środków w budżecie nie mógł udzielić organizacji spodziewanej pomocy. Zwrócono się zatem o wsparcie do społeczeństwa Nowego, instytucji i towarzystw ubezpieczeniowych co zaowocowało w końcu zebraniem potrzebnych środków na zakup niezbędnego w gaszeniu pożarów wyposażenia. Przez cały czas prowadzono ćwiczenia i zaznajamiano się z wykorzystywaniem nabywanego sprzętu. Brano również udział w gaszeniu pożarów w strukturze straży przymusowych. Towarzystwo w roku 1877, zarejestrowano już, jako – „Freiwillige Feuerwehr in Neuenburg” - czyli Ochotniczą Straż Pożarną w Nowem, jako szóstą straż na Pomorzu Gdańskim w ówczesnych Prusach Zachodnich i najstarszą straż ochotniczą na terenie powiatu świeckiego. Inicjatorem i założycielem nowskiej jednostki był nowianin mistrz budowlany, Niemiec - Scharrer, (stał do tej pory na czele Towarzystwa Przeciwpożarowego), który 20 maja 1877 roku zwołał do Magistratu chętnych do służby w straży mieszkańców Nowego. W owym dziele wspomagali go nowscy rzemieślnicy, kupcy i urzędnicy: kupiec - J. Wollenweber, mistrz bednarski – Bernhard Burgismeier, mistrz szewski - August Richert, mistrz szewski – Adolf Arlitt, nauczyciel – Jan Bednarz. Na ich apel odpowiedziało 130 osób. 30 zdecydowało się czynnie brać udział w akcjach gaśniczych. Pozostała setka zadeklarowała się na druhów wspomagających, zwanych wówczas nieczynnymi. Pierwszym naczelnikem wybrano założyciela strażackich struktur p. Scharrera. Ustalono, że prezesem jednostki zostawać będzie burmistrz Nowego. Pierwszym prezesem został sprawujący od 1874 roku funkcję burmistrza p. Kownacki. W 1878 roku władze pruskie utworzyły prowincję Prusy Zachodnie w celu zwiększenia nadzoru administracji państwowej nad Pomorzem Nadwiślańskim. Stolicą prowincji i regencji był Gdańsk. Drugą regencję ulokowano w Kwidzynie. Nowe podlegało administracyjnie obwodowi regencji kwidzyńskiej, w której obrębie znajdował się również powiat świecki. W miastach Prus Zachodnich straże ochotnicze zakładano: w roku 1868 w Chełmży, w 1875 w Chełmnie i Wąbrzeźnie, w 1876 w Grudziądzu, w 1882 w Świeciu i w Tucholi, w 1883 w Kowalewie Pomorskim, w 1884 w Łasinie i Skarszewach, w 1891 w Pelplinie, w 1896 w Tczewie. W roku założenia Ochotniczej Straży Pożarnej Nowe liczyło 4891 mieszkańców. Koszty utrzymania lokalnej straży spoczywały na barkach nowskich rzemieślników. Jednostka skupiała mieszkańców Nowego zarówno pochodzenia niemieckiego, jak i miejscowych Polaków. Jak bardzo potrzebną i ważną okazała się dla miejscowej społeczności, może świadczyć fakt, iż niemal od początku jej istnienia udzielano jej wszelkiej pomocy i wsparcia. 16 czerwca 1878 roku połączone chóry śpiewacze z Gniewa i Nowego dały koncert, z którego dochód w całości przekazano, jak to wówczas mówiono dla nowskiej „dobrowolnej straży ogniowej”. – „ W niedzielę przybyło do nas towarzystwo śpiewacze z Gniewu, które w połączeniu z naszymi śpiewakami koncert urządziło, z którego czysty dochód naszej dobrowolnej straży ogniowej przekazano”. Najważniejszym wówczas wykorzystywanym sprzętem gaśniczym, były sikawki różnych typów i wielkości: małe jednocylindrowe – stanowiące rodzaj hydronetek, do tego sikawki przenośne, dwukołowe, czterokołowe o pociągu ręcznym i konnym, tłoczące i ssąco - tłoczące. Były wozy rekwizytowe i specjalistyczne - beczki na płozach i beczkowozy dużej pojemności. Przez długi czas OSP nie dysponowała wozami do przewozu ludzi, toteż zapewne i u nas strażacy w pierwszym okresie na miejsce pożaru udawali się pieszo, ciągnąc za sobą sprzęt ręczny. Po kilku latach straż była już umundurowana i wyposażona w sprzęt ochronny, jaki był wówczas dostępny, co dokumentuje posiadana w naszych zbiorach fotografia z 1881 roku. Pierwszą informację o udziale przy pożarze posiadamy z przekazu „Pielgrzyma” z 1880 roku, w którym donoszono, że „ W nocy 22 stycznia zostało miasto nasze sygnałami ogniowymi obudzone. Dom, bowiem kapitalisty Grotowskiego stał w płomieniach. Pożar był tak gwałtowny i tak naraz całe domostwo objął, że pomimo usilnych działań cztery osoby w nim śmierć znalazły i to czeladnik, pracujący u szewca p. Koziemskiego, doradzca pokątny Żyd Kuttner z żoną i służący.” Remiza strażacka znalazła swoje lokum w pozostałościach dawnego zamku krzyżackiego, w którym dzieliła pomieszczenie w roku 1880 ze składem drewna. W owym czasie Rada Miejska Nowego chciała umieścić tam szkołę, ale w końcu z tego pomysłu zrezygnowała. Według relacji radcy regencyjnego Gedike oraz landrata świeckiego Gerlicha z dnia 20 kwietnia 1882 roku, w Nowem szkoła mieściła się w 6 różnych budynkach. W roku 1880 w Grudziądzu powstał Pomorski Związek Prowincjonalnych Straży Pożarnych, którego staliśmy się członkiem. W tym samym roku 4 lipca powstaje w Gdańsku niemiecki „ Westpreussischer Provinzial Feuerwehr Verband” założony przez dyrektora gdańskiej Zawodowej Straży Pożarnej - Badego. Siedzibą Zachodniopruskiego Prowincjonalnego Ogniowego Związku był Gdańsk. Centrala związku mieściła się w Berlinie. 14 kwietnia 1881 roku nowscy strażacy gasili pożar budynku mieszkalnego młynarza Meistra. Jak donoszono „dach domu pomieszkalnego do szczętu zgorzał. Spaliło się około 400 korcy żyta, które leżało pod strychem, a nadto woda użyta do gaszenia popsuła wiele mąki”. 10 maja 1881 o 4 z rana gaszono pożar domu cukiernika Lehmanna, który po kilkugodzinnych działaniach udało się opanować, „tak, iż tylko główny dom zrujnowany, a na bocznym budynku tylko dach zniszczony. Meble po największej części uratowano”. 15 maja 1881 roku nowscy „Panowie Ognia” brali udział w Grudziądzu wraz ze strażakami z Gdańska, Chojnic, Chełmży, Starogardu, Wąbrzeźna, Chełmna, Radzyna, Dworzyska, Falęcin i gospodarzami z Grudziądza, w walnym zebraniu straży pomorskich. - „Członkowie straży ogniowej z Gdańska, Chojnic, Chełmży, Nowego, Starogardu, Wąbrzeżna, Chełmna i Radzyna odbyli 15 maja w Grudziądzu razem z tamtejszą strażą ogniową, doroczne walne zebranie. Przed południem po posiedzeniu wydziału zachodnio pruskiego stowarzyszenia straży ogniowej, odbyła straż ogniowa z Grudziądza przed gośćmi ćwiczenie, poczem nastąpił wspólny obiad, a wreszcie o godzinie 6 na wieczór zgromadzenie delegowanych straży ogniowej, na którem zdano raport ze stanu stowarzyszenia, mówiono o jednolitości w organizacji, ćwiczeniach, komendzie i sygnałach, dalej o wewnętrznych sprawach stowarzyszenia, zamierzonem przyłączeniu go do mającego się utworzyć wielkiego stowarzyszenia straży ogniowych, któreby objęło całą monarchię pruską, o jakości najlepszych pochodni o tworzeniu straży ogniowych w gminach wiejskich itd. Koniec dnia przepędzili zebrani na wesołej pogadance przy piwie i winie.” W niedzielę 28 sierpnia 1881 roku o 3.30 w nocy doszło do pożaru budynku p. Murawskiego na grudziądzkim przedmieściu. Dziennikarz pisał – „ W niedzielę rano o 3.30 godz. zostali mieszkańcy naszego miasta ze snu zbudzeni, wołaniem „gore”. Palił się budynek Murawskiego na grudziądzkim przedmieściu. Usiłowaniem naszej straży ogniowej powiodło się rychło ogień opanować”. 11 lutego 1882 roku wybuchł pożar w stajni kupca L. Jakobego, który szybko ugaszono, a powstał wskutek rozmyślnego podpalenia. W nocy z 3 na 4 lipca 1882 roku gaszono pożar u wdowy Parowskiej na gdańskim przedmieściu. Spaliła się wówczas stodoła, stajnia i dom mieszkalny. W tym roku obowiązki naczelnika przestał sprawować druh Scharrer, a na jego miejsce wybrano nauczyciela, druha Jana Bednarza. Ten wybór zaowocował wkrótce liczniejszymi powołaniami w szeregi strażackie nowskich Polaków. W jednostce pojawili się m. in. Szymon Kościński, Jan Tokarski, Józef Żebrowski, Aleksander Żurawski. Bednarz w 1880 roku stał na czele założonego w tym roku nowskiego Towarzystwa Śpiewaczego św. Cecylii, a w 1885 świętował w Nowem 25 lecie swojej pracy dydaktycznej w miejscowej szkole. Towarzystwo Śpiewacze powstało dzięki staraniom ks. Benjamina dnia 7 października 1880 roku. Jak donoszono – „Celem podniesienia śpiewu kościelnego”. W 1882 roku przystąpiono do budowy utwardzanej drogi do stacji kolejowej w Twardej Górze. W styczniu 1883 roku wybuchła w Nowem epidemia tyfusu z powodu której zamknięto miejscową szkołę. Regencja kwidzyńska zachęcała rzemieślników nowskich do zakładania cechów zawodowych. 29 marca nowscy protestanci obchodzili Jubileusz 50 lecia urzędowania i święceń, pastora Schwatlo. 29 kwietnia 1883 roku doszło do pożaru u p. Labieńskiego na Rybakach. „O godzinie 3 popołudniu wybuchł w domu posiedziciela Labieńskiego na Rybakach ogień, który tak ten budynek jak i dwa przyległe zamienił w perzynę, nim pomoc straży przyszła. Niestety spaliło się 2 letnie dziecko, strzeżone przez starsze dziecko podczas gdy matka wyszła do miasta.” 4 lipca na Gdańskim Przedmieściu doszło do groźnego pozaru w zabudowaniach p. Ordowskiej. Spłonęły wszystkie budynki gospodarcze. W listopadzie 1883 roku rozporządzeniem policji wprowadzono w Nowem nakaz usunięcia z domów na terenie miasta dachów słomianych w przeciągu 6 lat oraz zabroniono pokrywania dachów słomą w budynkach nowo budowanych. W nocy z 3 na 4 lutego 1884 roku od pożaru stodoły młynarza Wicka na gdańskim przedmieściu zajęły się jeszcze inne trzy stodoły, które - „ pomimo akcji ogniowej straży doszczętnie spłonęły”. Tego samego dnia spłonął dom handlarza Wróblewskiego przy ul. Grudziądzkiej - „U handlarza Wróblewskiego wybuchł w nocy ogień, który dom jego przy ul. Grudziądzkiej zniszczył. Pani B., która w górnej izbie mieszkała i dopiero w skutek dymu do jej izby się wciskającego obudziła, prawie naga przez okno musiała się ratować.” Od początków organizacyjnych dbano o wyszkolenie, jak i ćwiczono nowe sposoby walki z ogniem. 27 grudnia 1884 roku odbyto w Nowem ćwiczenia, podczas których gaszono ogień przy pomocy patronów gaszących Schippego. - „ Próba jak najlepiej się udała”. 14 stycznia 1885 roku z rana gaszono pożar budynku piekarni p. Jahla przy ul. Klasztornej, niedaleko kościoła protestanckiego. Jak pisał korespondent: „ Dnia 14 stycznia rano spalił się tylny budynek piekarni Jahla przy klasztornym kościele. Usiłowaniem straży ogniowej, udało się zapobiec dalszemu rozszerzaniu się ognia”. W tym roku obchodzono w Nowem 700 letnią rocznicę założenia miasta przez księcia pomorskiego Sambora, a w Twardej Górze rozpoczęto budowę kolejowego budynku stacyjnego. W roku 1886 skończyła się 4 letnia kadencja na naczelnikostwie druha Jana Bednarza, w jego miejsce naczelnikiem został nowski kupiec Ohm, którego w roku 1890 zastąpił mistrz budowlany J. Wollenweber. 9 stycznia 1887 roku na biskupa chełmińskiego konsekrowany został w Pelplinie, nowianin ks. Leon Redner. W tym też roku OSP w Toruniu obchodziła uroczyście 25 lecie swojego istnienia. Sejmik Prus Zachodnich planował utworzenie powiatu nowskiego wydzielonego z obszaru powiatu świeckiego. Miał on obejmować obszar zamieszkiwany przez 35 tys. ludzi. 20 czerwca 1887 roku w przystani rzecznej na Wiśle pod Nowem spłonęła barka z 70 kopami faszyn. Pozostałe cumujące na nabrzeżu barki z trudem uratowały się przed spłonięciem. W marcu 1888 roku wezbrane wody Wisły przerwały wał i zalały nowskie doliny niszcząc poważnie drogę z Nowego do Lubienia. Od stycznia 1893 roku obowiązki prezesa nowskiej OSP przejął po Kownackim nowy burmistrz Nowego p. Holz z Frankfurtu. Burmistrz Kownacki przeszedł na emeryturę. Służbę w straży pełnili wówczas: August Richert, Bernhard Burgismeyer, Adolph Arlitt, Johann Rettmann, Carl von Grambusch, Rudolph Haupt, Franz Karczewski, Paul Stark, Eduard Schlusser, August Schwarz, Edmund Kledziński, August Moll, Gustaw Radtke, August Smoczynski, Joseph Schwandt, Paul Pomplun, Julius Richert, Franz Maletzki, Otto Hageleit, Julius Weinert, Gustaw Janowski, Vincent Janowski, Elemar Laimmer, Johann Czarnecki, Feliks Znaniecki, Józef Żebrowski, Paul Drzadzewski, Leonhard von Kuczkowski, Schlicht, Julius Lange, Aron Robert, Paul Mischlinski, August Helbig, Eduard Hinz, Paul Milz, Heinrich Loewenthal, Hermann Birkenhagen, Carl Rohde i Alexander Jaruszewski. 1 lutego 1892 roku zawiązało się w Nowem polskie Towarzystwo Katolickie, którego przewodniczącym wybrano p. Dąbrowskiego. Honorowym prezesem został ks. prob. Muszyński. 14 września 1892 roku wizytował Nowe prezes regencji kwidzyńskiej, von Horn. 11 czerwca 1893 wybuchł pożar w domu p. Gibowskiej. - „Wieczorem wybuchł w domu panny Gibowskiej ogień, który wnet usiłowaniem ogniowej straży stłumiono.” W nocy z 20 na 21 sierpnia 1893 roku strażacy walczyli z skutkami gwałtownej burzy. – „ Srożyła się tutaj wielka burza. Ogień w przynajmniej 5 miejscach wzniecił ogień.” 12 grudnia 1894 roku wybuchł pożar na poddaszu domu kołodzieja Bałdowskiego, wskutek którego „dach cały zgorzał.” W roku 1895 na naczelnika nowskiej straży wybrano kancelistę, Niemca Tudenhagena. Cesarz Wilhelm w uznaniu dla zasług straży ustanowił w tym roku medal – Krzyż Zasługi przyznawany członkom straży, za 25 lat służby. Zapowiedział również ustanowienie oddzielnego orderu za zasługi w straży. W marcu 1895 roku w skutek naporu wezbranych wód Wisły, pękły wały pod Nowem. Dolina nowska znalazła się pod wodą. W maju 1895 roku Rada Miejska przyjęła wniosek o rozebranie nowskiego zamku i pobudowaniu w tym miejscu szkoły. Na szczęście nigdy nie doszło do jego realizacji, ponieważ skutecznie planom tym przeciwstawiła się regencja kwidzyńska. Strażacy utraciliby miejsce swojej strażnicy, a nowianie jeden z najważniejszych obiektów zabytkowych. Przymierzano się wówczas przenieść siedzibę strażaków na Garbuzy. 16 czerwca doszło na szczęście do niegroźnego pożaru w budynku katolickiej plebanii. – „Nim straż przyszła, ogień zdołano stłumić.” W niedzielę 14 lipca 1895 roku polskie Towarzystwo Rolniczo - Przemysłowe dokonało w miejscowej farze poświęcenia ufundowanego przez siebie sztandaru. 30 sierpnia doszło do pożaru w drukarni Nelsona przy ul. Gdańskiej – „Wskutek nieoględności służącej wybuchł w sypialni jej ogień, a ztąd rozszerzył się do drukarni Nelsona. Tylko prędkiej pomocy straży ogniowej zawdzięczać trzeba, że ogień nie przybrał większych rozmiarów.” W 1895 roku sprowadził się do Nowego z Wielkopolski mistrz koszykarski p. Augustyn Frankowski. Następnie wieloletni działacz społeczno - niepodległościowy oraz budowniczy fabryki wyrobów z wikliny. Alarmowanie do pożarów początkowo odbywało się za pomocą trąbek, bicia w bęben lub dzwonienia dzwonów kościelnych. W Nowem według posiadanych informacji do podnoszenia alarmu używano dzwonu w katolickim kościele farnym. Tu pojawia się ciekawa sprawa sporu, jaki wybuchł pomiędzy nowskim magistratem, a miejscowym plebanem, toczonym na wokandach sądowych od 1895 do 1897 roku. Mianowicie w roku 1893 wykorzystywany do wzywania strażaków do pożaru dzwon w kościele farnym pękł wskutek nadmiernej eksploatacji. Jak donosiła ówczesna prasa „W Nowem ma parafia katolicka proces z miastem o to, czy miasto ma prawo dzwonić w dzwon katolicki na ogień. Niedawno temu nie pozwolił proboszcz ks. Muszyński bić w dzwon na ogień. Burmistrz postarał się o rozkaz sądowy, który dzwonić kazał. Żeby więc nie doprowadzić do otwarcia kościoła przez policję, ksiądz dzwonić pozwolił, ale zaraz skarżył miasto. Dawniej bowiem, gdy na ogień w dzwon bito, pękł dzwon, miasto nie chciało nic za to dać, a parafia katolicka miała przeszło 1000 marek kosztów za przelanie dzwonu. Sprawa toczy się przed sądem ziemskim w Grudziądzu.” Z kolei „Przyjaciel” (ówczesne pismo dla ludu) donosił dalej w tej sprawie – „W nocy z niedzieli na poniedziałek z 2 na 3 marca 1895 roku wybuchł pożar w szklarni Starka. Obudzono sędziego, aby wydał dekret, zmuszający dozór kościelny do otworzenia dzwonnicy. Okazało się, że było to działanie zbyteczne, gdyż ostatecznie zadzwoniono na „gore”. Podczas toczącego się sporu 22 lutego 1896 roku spłonął dom krawca Ulricha przy ul. Gdańskiej – „Zgorzał dom krawca Ulricha przy ul. Gdańskiej. Na trwogę nie dzwoniono, chociaż miasto uzyskało tymczasowe rozporządzenie, upoważniające je do używania w tym celu dzwonu kościoła katolickiego. Wykonanie rozporządzenia zawisło bowiem od złożenia przez miasto 500 marek, a tej sumy kasa kamelaryjna dotąd nie zebrała.” Spór zatem wziął się z tego, że proboszcz na reparację dzwonu musiał z parafialnej kasy wydać ponad 1000 marek i nie mógł się doprosić w ratuszu, jakiejkolwiek dopłaty do uczynionej pracy. Ostatecznie sąd ziemiański w Grudziądzu w sierpniu 1897 roku „ przyznał w sporze we wszystkich instancjach gminie miejskiej słuszność i skazał gminę katolicką na zapłacenie znacznych kosztów sądowych oraz na dalsze oddanie dzwonów kościelnych do użytku miasta na wypadek pożaru.” 6 czerwca 1896 roku doszło do pożaru lasu w lesie miejskim. Spłonęło 5 mórg młodnika. 16 grudnia 1896 roku na Rybakach spłonął dom p. Titza. 2 sierpnia 1897 roku oddano w Nowem do użytku gmach nowej szkoły powszechnej. (obecne Gimnazjum). 15 października 1897 spłonęła kamienica, należąca do kupca pana Trawickiego, obok ewangelickiego kościoła przy ul. Klasztornej. - „Pożar powstał przez wybuch lampy.” W 1898 roku w związku z dużą liczbą wybuchających pożarów, landraci regencji kwidzyńskiej wydają przestrogi przeciwpożarowe. Regencję powołano do życia rozporządzeniem z grudnia 1808 roku, a jej funkcjonowanie określała ustawa z 30 kwietnia 1815 roku. Była ona organem drugiej instancji administracji rządowej i stanowiła kontynuację istniejących wcześniej w Prusach Kamer Wojenno-Skarbowych. Siedziba władz regencyjnych znajdowała się w Kwidzynie. Obszar Regencji Kwidzyńskiej obejmował do 1920 roku powiaty: brodnicki, chełmiński, grudziądzki, lubawski, świecki, toruński, wąbrzeski, suski, złotowski, wałecki, człuchowski, sztumski i kwidzyński. Podlegały jej sprawy administracyjne szkolnictwa i kościołów, domen, lasów i podatków. Regencja zajmowała się sprawami należącymi do resortów spraw wewnętrznych, zagranicznych, policji i wojny. Sprawowała nadzór nad samorządem miejskim i powiatowym. Regencja w Kwidzynie podlegała zwierzchnictwu Naczelnego Prezydium Prowincji Zachodniopruskiej w Gdańsku (1815-1829, 1878-1919) i Królewcu (1829-1878). Na czele regencji stał Prezydent, któremu podlegali Dyrektorzy Wydziałów Regencji: Spraw Wewnętrznych, Kościołów i Szkół, Domen Podatków i Lasów. Przy regencji funkcjonowały Wydziały Regencyjne (Bezirksausschuss). Po 1920 roku większość ziem znajdujących się w obrębie regencji weszła w skład państwa polskiego. W roku 1899 obowiązki prezesa po Holzu, objął nowy burmistrz Buchhorn. 23 kwietnia 1899 roku doszło do pożaru w domu p. Damratha –„W Nowem dom robotniczy kupca Damratha spalił się. Dwie rodziny straciły dach nad głową.” 25 października 1899 roku dotknęło miasto prawdziwe nieszczęście. Wybuchł w tym dniu pożar w domu kupca Hirschfelda przy ulicy Klasztornej (obecnie Wojska Polskiego), wskutek którego spłonęło pięć pobliskich kamienic, a silny wiatr spowodował zajęcie się ogniem, drewnianej wieży kościoła ewangelickiego (pobernardyńskiego), który spłonął niemal doszczętnie. Ogień strawił również historyczne podziemia, w których spoczywały szczątki miejscowych zakonników, mieszczan, dobrodziejów i osób szlachetnie urodzonych. Nie udało się tym razem, jak w 1885 roku powstrzymać rozprzestrzeniania się ognia. „Szkody pożaru domów i klasztoru oszacowano na 250 000 marek, mistrz piekarski Gołębiewski stracił 2000 marek.” W 1899 roku na mocy rozporządzenia cesarskiego, włączono do Nowego gminę wiejską - Nowe Rybaki zamieszkaną przez 283 mieszkańców. Nowe liczyło wówczas 5500 mieszkańców. W roku 1900, ostatnim roku XIX stulecia, na pierwszego w XX wieku naczelnika nowskiej straży wybrano mistrza budowlanego dha E. Lau. W poniedziałek 8 stycznia 1900 roku spalił się dom p. Kirkowskiego „zamieszkany przez sześć rodzin.” 25 maja 1900 roku wybuchł pożar w domu garncarza Piaseckiego, „w skutek którego poparzeń doznała 11 letnia dziewczynka.” W październiku od iskier z komina kolejki twardogórskiej zapaliły się torfowiska zaraz przy torach kolejowych. - „ Przy Nowem od dwóch tygodni pali się torf i dotąd ognia nie można stłumić”. 3 grudnia 1900 roku ustalono i wydano statut miejscowej OSP sygnowany nazwiskami naczelnika Laua, dh Steinke i prezesa Buchhorna. 21 stycznia 1901 roku - „o godzinie 4 powstał pożar w budynkach podwórzowych u pana Baumanna i w stajni kupca Schulza. Budynki te spaliły się doszczętnie, aby dalszemu szerzeniu się pożaru przeszkodzić, straż musiała rozwalić stajnię rzeźnika pana Smoczyńskiego.” 21 maja na wybudowaniu w Podzamczu spalił się dom mieszkalny właścicielki Lewandowskiej. „W domu tym mieszkały dwie rodziny, których całe mienie się spaliło.” W październiku miejscowa policja aresztuje podejrzanego o dokonanie podpalenia stodoły na plebance. W 1901 roku rozpoczyna się w Nowem budowa szpitala na 20 łóżek na Gdańskim Przedmieściu i miejskiej rzeźni na Neutalu. 8 stycznia 1902 roku spalił się dom mieszkalny z handlem, własności modniarki panny Friedmanównej. W październiku 1902 roku dochodzi do dużego pożaru w Twardej Górze. Spłonęły wówczas zabudowania p. Welkego, Wetzolda i listonosza Schroedera. W styczniu 1903 roku majątek w Kończycach wykupił z rąk niemieckich polski włościanin, p. Wojnowski. Przyszły, wieloletni działacz społeczny i niepodległościowy ziemi nowskiej. 29 czerwca założono w Nowem polskie Towarzystwo Ludowe. 15 lipca 1903 roku palił się dom komorniczy p. Kłorowskiego przy ul. Stodolnej. „Gdy nadbiegła straż ogniowa, nie mogła ratować, bo okazał się brak wody. Tylko dwie rodziny były zabezpieczone, więc reszta ponosi znaczne szkody. Prawdopodobnie ogień został podłożony ze zemsty przeciw koszykarzowi Czerwińskiemu.” 31 lipca spłonął dom wdowy Brakopp. „Straż ogniowa przybyła niestety dopiero, gdy się dom już był spalił. Nieruchomości nie były wcale ubezpieczone.” W nocy z niedzieli na poniedziałek 16 listopada 1903 spaliła się stodoła młynarza Demmbera. W tym też roku magistrat nowski otrzymał pozwolenie na budowę drogi żelaznej do Twardej Góry, a nowski lekarz orędownik sprawy narodowej - Władysław Neumann na wystawie higienicznej w Paryżu otrzymał złoty medal za swoje lekarstwo „Pilcainum” leczące blednicę, bezkrwistość i ogólne osłabienie. Rada miejska wyraziła zgodę na budowę wodociągów oraz postanowiła oświetlić ulice miasta. Jedna i druga decyzja Rady spowodowała radość miejscowych strażaków, którzy zyskaliby w ten sposób możliwość korzystania z hydrantów podczas akcji gaśniczych w mieście i lepszą widoczność podczas gaszenia pożarów nocą. W styczniu 1904 roku Rada Miejska zaciąga kredyt na budowę w Nowem gazowni i wodociągów w wysokości 400 tys. marek. 26 maja 1904 roku miasto dotknęła jednego dnia podobna katastrofa do tej z 1899 roku, kiedy spłonęło 5 budynków oraz dawny kościół poklasztorny. „W czwartek 26 maja popołudniu powstał pożar w domu mistrza stolarskiego Glurka i rozszerzył się tak szybko, że o ratunku mowy nie było. Spaliły się również dwa domy sąsiednie. Wieczorem powstał kolejny pożar tym razem w domu wdowy Chmieleckiej i zniszczył w krótkim czasie jeszcze dwa domy sąsiednie.” Z 1904 roku za „Gazetą Toruńską”, posiadamy również pierwszą informację o tym, że nasi strażacy brali udział w akcjach poza terenem miasta i najbliższej okolicy. I tak 13 lipca wybuchł pożar w Warlubiu, który o mało nie przybrał tam takich rozmiarów, jak ogień z roku 1900, który zniszczył wówczas w Warlubiu 42 budynki. „Paliło się u właściciela Trudego, u sąsiada tegoż właśc. Sargego i fabrykanta mebli Lawrenza. Na pomoc przybyła straż pożarna z Nowego. Dzięki usiłowaniom tejże zdołano ogień stłumić. Nadto zniszczył ogień także stodołę i rzeźnię mistrza rzeźnickiego Prudego. Spaliła się przytem znaczna ilość mięsa i kiełbas.” 15 listopada z dworca w Nowem w swoją pierwszą podróż do Twardej Góry wyrusza nowska kolejka. W roku 1905 na naczelnika nowskiej straży wybrano technika, druha Johanna Simsena, który sprawował swój urząd do 1915 roku. Prezesem nowskiej OSP był nadal burmistrz Buchhorn. 11 listopada 1906 roku gaszono pożar domu, w którym mieścił się zakład stolarski p. Żurawskiego. „W niedzielę rano 11 listopada zaalarmowano tutejszą straż ogniową. W płomieniach stanął dom należący do tutejszego Banku ludowego, w którym znajduje się zakład stolarski p. Żurawskiego. Ogień powstał wskutek tego, że uczeń Brucki, kładąc się do snu, nie zgasił lampy. Chłopca tego tylko z trudnością z palącego się budynku wydobyto. Z domu sterczą tylko mury.” 3 lutego 1907 roku w niedzielę „ powstał u pana Wojnowskiego w Kończycach pożar, który zniszczył oborę. Bydło zdołano wyprowadzić. Dalszemu szerzeniu się ognia zapobiegła straż pożarna z Nowego.” Z „Gazety Toruńskiej” posiadamy informację, że nasi strażacy nie tylko brali udział w gaszeniu pożarów, ale pomagali również w innych sytuacjach kryzysowych. 20 lutego 1907 roku pękła rura wodociągowa, która spowodowała brak wody w całym mieście. - „W sobotę rano o godzinie pół do szóstej pękła rura wodociągowa u piekarza p. Finkle. Woda zalała cały sklep, w którym mieści się piekarnia. Zawołano natychmiast straż ogniową, która przez cały dzień wylewała wodę na ulicę.” W nocy z 5 na 6 marca 1907 roku wybuchł pożar w składzie kupca Rathkego – „U kupca Rathkego stąd wybuchł w składzie w nocy z 5 na 6 bm. ogień, który tak szybko się rozszerzył, że tylko z trudnością udało się ujść z życiem sekretarzowi pocztowemu Poltemu i dwom młodym ludziom mieszkającym w wyższych piętrach tego domu. W jaki sposób ogień powstał, nie wiadomo.” W czerwcu nastąpiło w Nowem, poświęcenie nowego cmentarza katolickiego.(obecnie przy ul. Kolejowej) 30 stycznia 1908 roku wybuchł pożar w składzie kupca Korzeniowskiego – „W sklepach kupca Korzeniowskiego powstał nie wiedzieć z jakiego powodu pożar. Wyrządził dużo szkody, zanim straży pożarnej powiodło się go ograniczyć. Skład z towarami szczęśliwie ocalał.”. W sobotę 9 sierpnia obchodzono uroczyście w Nowem 30 rocznicę powołania tutejszej OSP. Komitet organizacyjny tworzyli: prezes Johann Simsen oraz Steinke i Kaltwang. Przebieg wydarzenia był następujący: od godziny 7.00 rano witano na dworcu kolejowym przybyłych gości. O godzinie 9.00 nastąpił wymarsz do miasta. Od godziny 9.30 zwiedzano miasto. O godzinie 11.00 rozpoczęto przygotowania nowskiej straży do pokazów. O godzinie 12.00 po alarmie dokonano pokazowej akcji ćwiczebnej nowskiej straży. O 13.30 odbył się obiad w Restauracji „Klostergarten”. O godzinie 15.30 odbył się przemarsz jubileuszowy ulicami miasta. Następnie o 16.30 udano się na okolicznościowy koncert w „Klostergarten”. Wieczorem miała miejsce wielka zabawa taneczna. W niedzielę 30 listopada 1908 wybuchł pożar w domu wdowy Goertz - „Straty są znaczne.” W roku 1908 w nowskiej straży służbę pełniło 25 druhów: naczelnik - Johann Simsen, prezes – burmistrz Buchhorn oraz Steinke, Kaltwang, August Richert, Szymon Kościński, bracia Strippentoff, Wróblewski, Prengel, Hermann Heymann, Franciszek Miszliński, Adolf Arlitt, Józef Żebrowski, Auriel Hinz, Hensel, Strehlau, Franz Gburek, Sienkiewicz, Franciszek Stasiewski, Klein, Leon Kościński, Maksymilian Wygocki, August Stasiewski, Szymkowski. 23 stycznia 1909 wybuchł pożar na nowskim Podzamczu – „W Podzamczu zgorzał dom mieszkalny i stajnia właściciela Kiembauma”. W piątek 9 czerwca strażacy usuwali skutki potężnej burzy połączonej z trąbą powietrzną, która przeszła nad Nowem. – „Piątkowa burza, która po obiedzie rozpętała się nad miastem naszem, wyrządziła niezmiernie wiele szkody. Była ona połączona z trąbą napowietrzną. W kilku nieledwie sekundach zwiane zostały z powierzchni domostwa pań Kumke, Pahlke, dom p. Liczkowskiego i stodoła gościnnego Lehmanna. Oprócz tego uszkodzonych zostało kilka innych budynków. Z ludzi nikt szwanku nie odniósł.” 22 czerwca 1910 roku wybuchł pożar w zakładzie stolarskim fabrykanta mebli Luchta. – „Warsztat stolarski fabrykanta mebli Luchta spalił się doszczętnie. Wszelkie wartościowe maszyny uległy zniszczeniu, również zapasy drzewa stały się pastwą niszczącego żywiołu.” 14 października 1910 roku, jak donosił dziennikarz „Pielgrzyma” - „W południe wybuchł ogień w pracowni mistrza stolarskiego Hundsdorffa przy Długiej ulicy. Straż ogniowa ochroniła przyległe budynki.” 17 listopada doszło do poważnego pożaru torfowisk w Milewku, które usiłowali ugasić nowscy druhowie. – „ Już od kilku dni pali się bagno w Milewku. Ponieważ spodem jest torf, więc są liche widoki aby pożar można było ugasić.” 27 października 1910 roku założono w Nowem polskie Towarzystwo Żeńskie „Samopomoc naukowa żeńska” do którego przystąpiło 35 pań. Kolejną próbą walki z żywiołem przyszło stoczyć miejscowym strażakom w roku 1913. W czasie odnawiania i modernizacji fary nowskiej, ołtarze znajdujące się w nowskim kościele, zostały ulokowane w magazynie zbożowym kupca Mechlina przy ul. Gdańskiej 5. 10 maja z nieznanych przyczyn doszło w nim do pożaru wskutek którego, zniszczeniu uległy ołtarze Serca Pana Jezusa i św. Rocha. – „Spichlerz oraz wszystkie ołtarze stały się pastwą niszczącego żywiołu.” 2 października doszło do pożaru stodoły proboszczowskiej, która zgorzała wraz ze żniwami. – „W stodole znajdowały się sprzęty żniwne prob. Bartkowskiego i dzierżawcy probostwa Kuberskiego.” 11 listopada na Przedmieściu Gdańskim 18, spaliła się stodoła należąca do rodziny Ordowskich. W roku 1913 służbę w nowskiej OSP pełniło 22 druhów: naczelnik Johann Simsen, prezes burmistrz Buchhorn, August Richert, Franciszek Schudziński, Eduard Hinz, Adolf Arlitt, bracia Strippentoff Paul i Theophil, bracia Wollenschläger (jeden z nich to Johann), Szymon Kościński, Józef Żebrowski, Carl Hensel, Franciszek Miszliński, Hermann Heymann, Maksymilian Wygocki, Franz Gburek, Franciszek Łukowski, Franz Täker, Müller, Górski, Rudolph Bürz, Ruppert Polley. Rok 1914 przyniósł miejscowej społeczności okres wojennej zawieruchy, nazwanej przez potomnych I wojną światową. Przeciągająca się wojna absorbująca siły niemal wszystkich dorosłych obywateli II Rzeszy, spowodowała wymianę składu miejscowych strażaków, których powoływano w szeregi wojsk niemieckich walczących na frontach wojny światowej. 19 lipca 1914 roku w Nowem Cech Stolarski obchodził 140 lecie swojego istnienia. W tym też roku zakończył się remont nowskiej Fary rozbudowanej o część chórową, jak i kościółka św. Jerzego. W latach 1915–1918 władze OSP w Nowem wymiennie sprawowali głównie Polacy, w osobach Maksymiliana Schudzińskiego, Maksymiliana Wygockiego, Szymona Kościńskiego, Józefa Żebrowskiego i Franciszka Stasiewskiego. W roku 1917 służbę w jednostce pełnili druhowie: Johann Simsen, August Richert, Adolf Arlitt, Hermann Heymann, Paul Strippentoff, Paweł Miszliński, Jan Czarnecki, Józef Żebrowski, Eduard Hinz, Carl Hensel, Franciszek Gburek, August Stasiewski, Szymon Kościński, Maksymilian Wygocki, Franciszek Stasiewski, Franciszek Łukowski, Theophil Strippentow, Franz Täker, Rudolph Bürz, Müller, Simon Wollenweber, Hensel, Johann Wollenschläger, Ibramm Herber, August Hundsdorf. W listopadzie 1918 roku zakończyła się klęską wojsk niemieckich, najstraszniejsza w skutki z toczonych dotychczas w historii świata wojen. Jej najważniejszym następstwem dla nowskich Polaków, było odzyskanie niepodległego państwa po 146 latach niemieckiego zniewolenia.
W Polsce odrodzonej
Wraz ze zbliżającym się końcem I wojny światowej rosły nadzieje na upragnioną niepodległość. W roku 1919 w nowskiej straży służyło 26 druhów: naczelnik Maksymilian Schudziński, August Richert, Carl Hensel, Eduard Hinz, Maksymilian Wygocki, B. Wollenweber, Franciszek Łukowski, Franciszek Stasiewski, Emil Hundsdorf, A. Stasiewski, Franciszek Gburek, Teofil Strippentoff, Johann Wollenschläger, Szymon Kościński, Józef Żebrowski, Jan Czarnecki, Franz Tärker, J. Murawski, Heimann Heymann, Simon Wollenweber, Szynkewicz, E. Wollenweber, G. Strehlau, Molzahn, W. Strehlau. Zaangażowanie i poświęcenie wielu działaczy strażaków, rzeczników aktywności społecznej i niepodległościowej przyniosły efekty na początku 1920 r., kiedy to 20 stycznia „błękitna armia” gen. Hallera przyniosła Nowemu kres niemieckiego zaboru. Działacze strażaccy w osobach Maksymilianów: Schudzińskiego i Wygockiego, Szymona Kościńskiego, Józefa Żebrowskiego i Franciszka Stasiewskiego, rozpoczęli nowy czas tworzenia niepodległych struktur OSP w Nowem. Okres po wyzwoleniu był bardzo trudny jednostka borykała się z wielkimi trudnościami. Sytuacja w roku 1921 stała się dla miejscowej jednostki na tyle trudna, że w piśmie z 17 kwietnia1921 roku komendant Schudziński informował Magistrat nowski, że jeżeli do dnia 1 maja straż nie otrzyma dotacji na działalność, to będzie zmuszony ją rozwiązać. – „ Na pismo z dnia 19 grudnia 1920 roku w którem Szan. Magistrat nam donosi, że przyznano nam rocznie mk 500 na utrzymanie w porządku aparatów Straży Ogniowej uważamy, że z powodu wielkiej drożyny z tą sumą żadną miarą wystać niemożemy. Prosimy raz jeszcze o przyznanie nam sumy mk 1000. Zarazem prosimy ściąganie składek od członków pasywnych nam zdać. Nadmieniamy, że jeżeli żądanie nasze do 1 maja b.r. nie zostanie nam przyznane, natenczas Straż Ogniową rozwiążemy.” Entuzjazm związany z odzyskaniem niepodległości, jak i wielkie doświadczenie zdobyte przez miejscowych strażaków przez lata ochotniczej służby, pozwoliły na przetrwanie trudnego czasu i rozwijanie dalszej, aktywnej działalności. W krótkim czasie straż otrzymała telefon oraz podłączenie do prądu. W pierwszych miesiącach niepodległości na Pomorzu działało 61 jednostek ochotniczych. Straże wróciły do swej statutowej działalności, chociaż ruch strażacki na terytorium odradzającej się Rzeczypospolitej był bardzo rozbity. Istniało równocześnie sześć związków pożarnictwa: Związek Floriański na terenie dawnego zaboru rosyjskiego, Krajowy Związek OSP w Galicji, Cieszyński Związek Straży Pożarnych na terenie dawnego zaboru austriackiego, oraz Wielkopolski, Śląski i Pomorski Związek OSP na terenie dawnego zaboru pruskiego. W chwili odzyskania niepodległości Związek Niemiecki Straży Pożarnych w dalszym ciągu starał się organizować życie ruchu strażackiego. W odpowiedzi na jego działania grupa strażaków polskich z Leonem Kaszewskim z Grudziądza na czele postanowiła zorganizować własny, polski Związek Strażacki. Zimą 1920 roku aktyw pożarniczy wyłonił z siebie tymczasowy Zarząd, w skład którego weszli: Leon Kaszewski OSP Grudziądz – prezes, Maksymilian Schudziński OSP Nowe – wiceprezes, oraz członkowie: Walenty Ziółkowski OSP Chełmża, Jan Pawłowski OSP Grudziądz, Konstanty Chudziński OSP Nowe Miasto.
17 lipca 1921 roku nowscy strażacy wraz z przedstawicielami 17 innych jednostek z Pomorza biorą udział w zjeździe pomorskich straży pożarnych w Grudziądzu. Celem zjazdu było „uformowanie związku straży ogniowych na Pomorzu.” Związek uchwalono jednogłośnie. Postanowiono przelać pieniądze dawnego związku niemieckiego do nowopowstałego oraz obrać Grudziądz na przyszłe miejsce ćwiczeń dla straży. Na 30 lipca wojewoda pomorski zwołał podobny zjazd strażaków do Torunia. Działacze pożarniczy podjęli próbę zjednoczenia strażactwa polskiego, jednak tocząca się wojna polsko-bolszewicka odłożyła w czasie projekt zjednoczenia. Strażacy pomorscy planowali utworzenie strażackiego hufca zbrojnego, ogłaszając swoje postanowienie gen. Hallerowi, ale do powstania wydzielonego oddziału nie doszło. Zakończenie zwycięskiej wojny z bolszewikami w 1921 r. stworzyło na nowo warunki do podjęcia próby zjednoczenia ruchu strażackiego. Zjazd Strażactwa Polskiego odbył się w dniach 8-9 września 1921 r. w Warszawie. Wzięło w nim udział 3707 delegatów z 742 straży z całej Polski. Rozpoczął on nowy etap w rozwoju polskiego strażactwa. Utworzono Główny Związek Straży Pożarnych R.P., który wprowadził jednolitą strukturę organizacyjną i przystąpił do rozbudowy sieci straży. Oprócz gaszenia pożarów podejmowano działania zmierzające do zapobiegania im. Związek powołał komisję techniczną celem podwyższenia sprawności bojowej straży i ujednolicenia sprzętu bojowego. Straże, były bowiem wyposażone w sprzęt różnej produkcji, często stary i wyeksploatowany. W grudniu 1921 roku Związek Pomorski obejmował swoim działaniem 18 powiatów, w których działało 65 jednostek ochotniczych. W roku 1921 obowiązki sekretarza nowskiej OSP pełnił przez kilka miesięcy dh Tomaszewski, którego zastąpił następnie dh Stanisław Wiecki. Wiecki był jednocześnie prezesem założonego w Nowem w 1921 roku koła Związku Ludowo - Narodowego. W roku 1922 stan liczebny strażaków w Nowem wynosił 24 czynnych ochotników. Wyposażenie w tym czasie stanowiły dwie sikawki ręczne, drabina wysuwana, 12 kadzi konnych do wody i 100 metrów węża. Strażnica nadal mieściła się w pozostałościach zamku krzyżackiego. Działalność finansowa OSP opierała się na dobrowolnych składkach społeczeństwa oraz drobnych dotacjach ówczesnych władz miejskich. Jednostka przejawiała dużą działalność kulturalno-oświatową. Organizowano odczyty o bezpieczeństwie p.poż., pokazy ćwiczeń strażackich, festyny, imprezy kulturalno-rozrywkowe. Te działania spotykały się z wielkim uznaniem społeczeństwa Nowego. W 1922 roku w skład zarządu wchodzili: naczelnik Maksymilian Schudziński, z-ca naczelnika Bernard Stasiewski, sekretarz Stanisław Wiecki, gospodarz Szymon Kościński. Sroga zima 1922 roku spowodowała, że dochodziło w Nowem do licznych pęknięć rur wodociągowych. 13 lutego 1922 roku strażacy uczestniczyli w wypompowywaniu wody z piwnic w zalanych budynkach wskutek pękniętej rury wodociągowej przy ul. Grudziądzkiej. 23 lutego wypompowywano wodę z piwnic w Szkole Powszechnej. 23 marca o godzinie 02.30 gaszono pożar domu Maryanny Różańskiej w Bochlinie, w którego gaszeniu zasłużyli się druhowie: Teodor Czechowski i Oton Gozda. 22 lipca nowscy strażacy gasili duży pożar obszarów leśnych w Milewku. 26 sierpnia z podobnym pożarem lasu, zmagano się w Warlubiu. W październiku 1922 roku wybuchł największy pożar do jakiego doszło w tym roku w Nowem, w zabudowaniu mistrza stolarskiego G. Hundsdorfa przy ul. Sądowej 26. - „ Dopiero nad ranem zauważono pożar, który zniszczył dom z warsztatem doszczętnie tak, iż zostały tylko okopcone mury. Jedynie uratowano oprócz domu mieszkalnego w bocznej szopie umieszczone maszyny stolarskie.” – jak donosił korespondent „Gazety Grudziądzkiej”.W marcu 1923 roku na zebraniu sprawozdawczym odwołano i wykluczono z nowskiej straży dotychczasowego zastępcę naczelnika, druha Bernarda Stasiewskiego. W jego miejsce strażacy wybrali jednogłośnie na to stanowisko dha Franciszka Wygockiego. 8 kwietnia 1923 roku w Grudziądzu uczestniczono w pierwszym walnym zebraniu związku województwa pomorskiego. W maju 1923 roku obowiązki sekretarza OSP w Nowem sprawował druh Stanisław Pater. 21 lipca 1924 roku - „Wskutek wadliwości komina spłonął dom gospodarza Koniga” na Gdańskim Przedmieściu. 2 sierpnia 1925 roku lustracji nowskiej jednostki dokonał inspektor Związku Straży Pożarnych dh Kaszewski z Grudziądza. Zostawił nam taką relację swojej czynności. – „ Podczas lustracji stwierdziłem, że tamt. Straż ma swe sprzęty w należytym porządku, jedynie zauważyłem brak dostatecznej ilości węża tłocznego którego tamt. Straż posiada tylko 150 metrów. Ponieważ ta ilość węża przy większych pożarach jest za mała dla miasta Nowego z powodu, że hydranty tamt. Odległe są od siebie 80 mtr. zwracam uwagę na skutki mogące powstać z braku dostatecznej ilości sprzętu strażackiego. Polecam natychmiast zakupić jeszcze 150 mtr. węża tak że straż będzie w posiadaniu 300 mtr. tegoż węża.” W piątek 25 września 1925 roku wybuchł pożar u p. Franciszka Kowalskiego na wybudowaniu nowskim. – „ Takowemu spłonął dom mieszkalny wraz z sprzętami domowemi. Straty znaczne.” 12 października 1925 roku spłonęła strzelnica miejska w Kończycach, miejsce często uczęszczane przez mieszkańców Nowego. - „W poniedziałek 12 października z rana spłonęła niemal doszczętnie tutejsza strzelnica. Pozostały tylko mury zewnętrzne, kręgielnia i stajnia. Ponieważ w niedzielę wieczorem odbyła się w Strzelnicy zabawa taneczna, przyczyną pożaru jest zapewne nieostrożność - może porzucony w kącie niedopałek lub tp. Gdy zaalarmowano straż pożarną budynek palił się już jak pochodnia, tak że ratunek był już niemożliwy.” W 1925 roku zarząd OSP działał w składzie: prezes - Władysław Jabłoński, naczelnik – Maksymilian Schudziński, z-ca naczelnika - Maksymilian Wygocki, sekretarz - Czesław Piątkowski, skarbnik - Franciszek Lauda, gospodarz - Szymon Kościński. Z soboty na niedzielę 25 marca 1926 roku, wybuchł pożar u p. Ericha Laskowskiego przy ul. Kolejowej 23. - „Spalił się warsztat kołodziejski. Straty są poważne.” W piątek 14 maja pod wieczór wybuchł pożar w domu piekarza Nikodema. – „I to na poddaszu, gdzie właśnie spało trzech uczni piekarza. Dwóch uratowano, trzeci 16 letni uległ zaczadzeniu.” W dniach 2-5 września 1926 roku nasi strażacy brali udział w obchodach 50 lecia Straży Pożarnej w Grudziądzu. 14 listopada 1926 roku uczestniczyli w próbnym alarmie Straży Pożarnych połączonym z ćwiczeniami dla jednostek z powiatów grudziądzkiego i świeckiego w Grudziądzu. W środę 24 listopada powstał z niewiadomej przyczyny pożar u p. Lamparskiego. „Konie i sprzęty gospodarcze zdołano wyratować. Zabudowanie podwórzowe spaliło się doszczętnie.” W grudniu 1926 roku wybuchł pożar w domu mieszkalnym p. Kaptejny w starej części miasta. Straże pożarne w Polsce międzywojennej rozwijały się i umacniały dzięki kultywowanym zasadom. Wartości moralne, jak poświęcenie i służba dla innych, poszanowanie pracy, oszczędność i gospodarność, honor wzbudzały powszechny szacunek w społeczeństwie. OSP była najmniejszą komórką strażacką o charakterze stowarzyszenia. Składała się z trzech rodzajów członków: czynnych - zdolnych do uprawiania ćwiczeń, a w razie potrzeby do walki z żywiołem – nieczynnych inaczej popierających, którzy nie służyli czynnie, natomiast wspierali materialnie i moralnie działalność straży - honorowych, którym godność tę nadawano za wybitne zasługi położone na polu pożarnictwa. 2 stycznia 1927 roku w nowskim Magistracie odbyło się zebranie sprawozdawcze za 1926 rok. W niedzielę 6 lutego 1927 roku nad ranem powstał z nieznanej przyczyny pożar u mistrza stolarskiego pana F. Żurawskiego na ul. Kolejowej. - „Motor i niektóre maszyny zdołano wyratować.” W nocy z 17 na 18 kwietnia na wybudowaniu nowskim, gaszono pożar stodoły p. Samsela. - „W nocy z 17 na 18 lutego gospodarzowi Samselowi z wybudowania nowskiego spłonęła stodoła. Pomimo akcji, maszyny, wóz i różne sprzęty gospodarcze pożar zniszczył. Zachodzi podobno podpalenie z zemsty.” Dnia 29 maja obchodziła miejscowa Ochotnicza Straż Pożarna jubileusz swego 50 letniego istnienia. Nowska jednostka liczyła wówczas 28 członków czynnych. Odznaczeni zostali za 20 i 25 letnią pracę i zasługi jako członkowie Straży następujący druhowie: Maksymilian Schudziński medal związkowy i medal pamiątkowy srebrny od miasta za 25 letnią pracę, Szymon Kościński medal związkowy za 25 letnią pracę, Józef Żebrowski medal związkowy za 25 letnią pracę, Maksymilian Wygocki medal związkowy za 20 letnią pracę, Franciszek Stasiewski mistrz stolarski medal związkowy za 20 letnią pracę, Franciszek Łukowski medal związkowy za 20 letnią pracę. Poza tym obchodzili w roku jubileuszowym swoje 30 lecie należenia do Straży, druhowie: Maksymilian Schudziński, Szymon Kościński i Józef Żebrowski. - „Tutejsza Ochotnicza Straż Pożarna obchodziła w niedzielę dnia 29 maja 50 rocznicę swego założenia. Już w sobotę udekorowano ulice miasta, wywieszono sztandary narodowe i wzniesiono bramy triumfalne z napisami „Bogu na chwałę, bliźniemu na pomoc.” Tegoż samego dnia, przybywały już delegacje z innych miast, witane serdecznie przez tut. Strażaków. Wieczorem około godziny 9 – tej urządzono capstrzyk z pochodniami i orkiestrą 64 p. p. na czele. W niedzielę rano o godz. 5 – tej rozpoczęto uroczystość pobudką. Do godz. 8 – ej przybywały dalsze delegacje. Uroczyste nabożeństwo odbyło się o 8.30. Śpiewy podczas niego wykonała tut. „Lutnia” pod batutą D. Frydrychowskiego. Około południa inscenizowano alarm. Płonął 3 piętrowy dom, który miała ratować straż pożarna. W kilka minut było wszystko na miejscu. Próba wypadła ku ogólnemu zadowoleniu. Po południu od godziny 4 –ej rozpoczął się koncert w ogrodzie p. Borkowskiego. Wieczorem zaś odbyły się tańce, które trwały do rana.” Taki opis obchodów Jubileuszu pozostawił nam dziennikarz „Słowa Pomorskiego”, a tak widział je redaktor „Gazety Bydgoskiej”. - „W malowniczo położonym na wzgórzu, tuż nad Wisłą szarą, prastarym gródku Nowem, w niedzielę ubiegłą rozlegało się echem doniosłej uroczystości z okazji 50-letniego istnienia miejscowej Ochotniczej Straży Ogniowej. Założenie straży w Nowem datuje się, więc od roku 1877 i niewielu z pośród założycieli doczekało się jubileuszu - A i ci mogą stwierdzić, że hasło „Bogu na chwałę, a bliźniemu na pomoc", pod którem powstała ta pożyteczna instytucja, wiernie było przestrzegane. Straż w Nowem ma za sobą dosyć bogatą kronikę. Zanim, bowiem rozwinęła się do dzisiejszych rozmiarów, przeżywała rozmaite fazy powodzenia, walczyła długie lata z brakami, utrudniającymi, rzecz prosta, akcję ratowniczą. To też stan zasobny straży poprawił się znacznie dopiero od roku 1899, kiedy wielki pożar strawił w ulicy Klasztornej sześć kamienic i kościół ewangelicki — dawniejszy klasztor katolicki. Wówczas to nie można było, jak powiada historja straży, opanować szalejącego żywiołu kiepskimi sprzętami pożarniczymi. Później już, stale miasto jak i społeczeństwo, idąc straży z pomocą, zaopatrzyło ją w rekwizyta niezbędne i ulepszenia, które znajduje pomieszczenie w zabudowaniach starego zamczyska pokrzyżackiego. Dziś, spoglądając członkowie straży wstecz, z dumą stwierdzić mogą, że są zaopatrzeni w sprzęty, jak mało która w kraju podobna instytucja. Nic przeto dziwnego, że jubileusz swego 50-letniego istnienia obchodzili strażacy radośnie i okazale. Gdyż 50 lat na straży mienia i życia ludzkiego, 50 lat na posterunku bezinteresownej ofiarności dla ogółu, to okres, który należy przyjąć gorąco, bo poświęcony idei ważnej niezmiernie w życiu społeczeństwa i państwa. Uroczystość jubileuszową rozpoczęto w sobotę, 28 bm. przyjęciem przybyłych w tym dniu gości, pochodem od szkoły powszechnej do rynku oraz komersem w hotelu „Pod Białym Orłem". Druga część programu, przypadająca na niedzielę, zaczęta została pobudką ranną. Poczem postępowano już ściśle według programu opracowanego przez komitet, składający się z burmistrza miasta Nowego, p. Jabłońskiego, jako prezesa straży, p. M. Szudzińskiego, naczelnika i p. Piątkowskiego, sekretarza. O godz. 6-ej udał się oddział straży ogniowej na dworzec kolejki po gości, których powitano orkiestrą, skąd w pochodzie wrócono do hotelu „Dom Polski", gdzie przyjęto wszystkich kawą i zakąskami. Tak pokrzepieni na ciele i wypoczęci, o godzinie 8.30 znowu w marszu z orkiestrą 64 p. p. na czele pomaszerowano do kościoła farnego na nabożeństwo, odprawione na intencję straży przez ks. wik. Fr. Czaplińskiego. Stąd wyruszyli uczestnicy jubileuszu na rynek, gdzie odbyła się defilada, którą odebrał prezes Związku Straży Ogniowych na Pomorzu p. Tomczyński, burmistrz Starogardu, prezes miejscowej straży p. Jabłoński, burmistrz Nowego, i p. dr. Bartz, starosta świecki. W defiladzie brało udział 14 delegacji, które przybyły: z Pelplina, Tczewa kolejowa i z miasta, Chełmna, Skurcza, Komorska, Osieka, Świecia, Chełmży, Warlubia, Małego Tarpna, Czerska, Łasina, Jabłonowa i Grudziądza. 10 sztandarów powiewało w powietrzu, 240 strażaków maszerowało w szeregach w jednolitych umundurowaniach, część w czapkach przepisowych, a wielu w błyszczących hełmach. Niezwykłą niespodzianką był alarm zarządzony przez naczelnika straży miejscowej p. Szudzińskiego, do sztucznie wywołanego w południe pożaru w niewykończonym budynku dwupiętrowym na Targowisku. Straż na sygnał trąbki strażackiej wyruszyła na miejsce pożaru po dwóch minutach, a po czterech rozpoczęła akcję ratowniczą, w której strażacy ochotnicy wykazali doskonałą wprawę i zręczność.
Po tym widowisku, które ściągnęło na Targowisko ludność całego niemal miasta, zasiedli jubilaci wraz z gośćmi do wspólnego obiadu w obszernej, gustownie udekorowanej i miłej z wyglądu sali hotelu „Concordia". Przy takich okazjach, jak to zwykle bywa, wypowiada się swoje zadowolenie, wyraża sympatje, życzenia i podziękowania. Według tego zwyczaju postępując, rozpoczął p. burmistrz Jabłoński, jako gospodarz miasta, przemówienia, witając zastępcę wojewody p. dr. Bartza, starostę świeckiego, delegatów, gości i jedynego przedstawiciela prasy w osobie red. Sławińskiego z „Echa Gdańskiego". Poczem już kolejno przemawiali: ks. prob. Bartkowski, składając życzenia w imieniu parafji; dr. Bartz w imieniu wojewody i własnem, prezes Związku Ochotniczej Straży Pożarnych na Pomorzu, p. Tomczyński, serdecznie a szczerze mówiąc do druhów o bezinteresowności, poświęceniu i honorze, wznosząc okrzyk na cześć Rzeczpospolitej. W imieniu „Dziennika Bydgoskiego" przemówił piszący te słowa, życząc nie drugich pięćdziesięciu lecz setek lat wytrwania na swym, aczkolwiek trudnym i ofiarnym, lecz szlachetnym posterunku społecznym. Dalej składali życzenia przedstawiciele delegacji i naczelnicy, m. in. p. Fabian, naczelnik straży tczewskiej i sekretarz Związku pomorskiego Straży, prezes miejscowego Towarzystwa Powstańców i Wojaków - wiceprezes Związku p. Klabur z Jabłonowa. W międzyczasie przygrywała orkiestra i zadeklamowała ładnie wiersz „Straż Ochotnicza" pani Jadwiga Wróblewska, członkini Towarzystwa Młodzieży Katolickiej Żeńskiej. Ponieważ Straż Ogniowa w Nowem ma zasłużonych członków, przeto prezes Związku z okazji jubileuszu wręczył odznaki związkowca p. Szudzińskiemu, naczelnikowi straży, medal zasługi srebrny za 30 lat służby i 10 naczelnictwa, p. Kościńskiemu gospodarzowi straży za 30 lat służby i p. Żebrowskiemu za 30 lat pracy dla straży. Ofiarowali również gwoździe pamiątkowe do sztandaru z racji 50-lecia: Straż z Łasina, Warlubia i Związek Straży Pożarnej na Pomorze. Burmistrz miasta rozpoczął uroczystość posiedzeniem, wypadło mu też ją zakończyć. Dziękował on wszystkim za przybycie na uroczystość, za jej uświetnienie, wznosząc okrzyki na cześć duchowieństwa katolickiego, władz wojewódzkich i związkowych, delegatów, naczelnego redaktora "Dziennika Bydgoskiego" p. Jana Teski, który to okrzyk podjęto z entuzjazmem i wielu innych osób obecnych i nieobecnych. Prezes Związku, p. Tomczyński, dziękując p. burmistrzowi za szczerą gościnę w Nowem, wzniósł okrzyk na jego cześć, na tem jak gdyby zakończono główną część obchodu. Dla publiczności z Nowego również przygotowano rozrywki, jak koncert orkiestry w ogrodzie hotelu "Concordia". - sekretarz OSP W. Kościński
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
 
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
Pogoda
 

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie